OS X 10.11 El Capitan – pierwsze rozczarowanie

      Brak komentarzy do OS X 10.11 El Capitan – pierwsze rozczarowanie

Po przeczytaniu kilku optymistycznych komentarzy dotyczących nowego systemu Apple OS X 10.11 (El Capitan) z zapałem zabrałem się za aktualizację na wiekowym już urządzeniu Macbook Pro z 2007r.

Sam proces przebiegł sprawnie i bez większych problemów.

Do pobrania jest ponad 6GB danych nowego systemu później ok 20-30min. zajmuje sama aktualizacja.

Niestety na dzień dzisiejszy jest pierwsze spore rozczarowanie związane z „Narzędziem dyskowym”, które w nowej 15 wersji przeszło poważny lifting i niestety w niczym nie przypomina już narzędzia dyskowego chociażby w wersji 13-tej.

Jednak nie o wygląd mi chodzi ale o funkcjonalność. Narzędzie dyskowe jest dla mnie jednym z fundamentów systemu OS X, systemu który z jednej strony jest bardzo przyjazny dla użytkownika w codziennej pracy, estetyczny ale jednocześnie posiada natywne programy które umożliwiają zaawansowaną konfigurację komputera.

Nowa wersja „Narzędzia dyskowego” lub może tego co z niego zostało:

osx10.11_el_capitan_disk_ut

A więc w nowym systemie El Capitan nie mamy na przykład możliwości naprawy uprawnień. Apple twierdzi, że naprawa uprawnień nie będzie nigdy więcej potrzebna, system zrobi to za nas podczas każdej aktualizacji – pożyjemy zobaczymy.

Kolejna sprawa to brak zakładki RAID w narzędziu dyskowym. Nowy „zaawansowany” system 10.11 El Capitan nie ma możliwości utworzenia RAID software’owego przez zwykłego zjadacza chleba. Pozostaje jedynie „furtka” ekspercka czyli poprzez terminal. Jak rozumiem taka funkcjonalność również nie jest już użytkownikom potrzebna?

Cóż pierwsze kilka minut z systemem 10.11 El Capitan muszę zaliczyć do nieudanych. Systemowi będę się przyglądał uważnie zanim zaktualizuję na swoich pozostałych urządzeniach, tych które używam do pracy a nie do zabawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × 1 =